/ technologia

Blockchain to przyszłość. Bitcoin niekoniecznie.

Bitcoin, kryptowaluty, blockchain – te słowa stosunkowo niedawno trafiły do naszych słowników, a zwłaszcza do szerszej świadomości. Dużo się o nich mówi, nierzadko wzbudzają kontrowersje, lecz poziom wiedzy na ten temat pozostawia wiele do życzenia. Z czym zatem mamy do czynienia, ile w medialnego szumu i nieporozumień oraz jak te rozwiązania mogą wpłynąć na naszą rzeczywistość?

Miliony Polaków zdążyły już usłyszeć o bitcoinie. Co ciekawe, do wielu z nich mogły docierać sprzeczne informacje: jedne źródła podawały, że to przyszłość finansów i sposób na szybki, duży zysk, ale nie brakowało odmiennych opinii: Komisja Nadzoru Finansowego i Narodowy Bank Polski zorganizowały kampanię ostrzegającą Polaków przed tą i pozostałymi krytpowalutami. Jednocześnie dało się usłyszeć porównania do Amber Gold i stwierdzenia, że to bardzo bezpieczny system. Kto ma rację? Prawda, jak zwykle, leży pośrodku.

Blockchain, czyli…

Macro shot of a metal chain illuminated by sunlight.
Photo by Mike Alonzo / Unsplash

Łańcuch bloków – tak należy przetłumaczyć blockchain, a najprościej zdefiniować go jako rozproszony rejestr, zdecentralizowany system (system – nie technologia), dzięki któremu można przechowywać i przesyłać informacje. Te ostatnie gromadzone są w blokach. Każdy z nich zawiera dane o określonej liczbie zdarzeń (utrzymywana jest chronologia), gdy zostanie wypełniony, powstaje kolejny blok, a po nim następny. W efekcie wytworzony zostanie łańcuch bloków.

Mamy do czynienia z rozproszoną bazą danych, które nie są przechowywane w jednym miejscu – nie znajdziemy tu centralnych komputerów. System jest publiczny, każdy może uzyskać do niego dostęp, co paradoksalnie leży u podstaw bezpieczeństwa rozwiązania (wraz z zastosowaniem narzędzi kryptograficznych). Użytkownicy blockchaina tworzą i utrzymują coś na kształt wspólnej księgi rachunkowej. Każdy ma jej kopię, każdy uwierzytelnia transakcje.

Czego mogą dotyczyć przechowywane dane? Odpowiedzi jest sporo, ale prym wiodą transakcje.

Co daje blockchain?

Po pierwsze, wspomniane już bezpieczeństwo: transakcje zapisane w łańcuchu są nieodwracalne, informacje w nich zawarte nie ulegną podrobieniu. Próba złamania systemu wymagałby olbrzymiej mocy obliczeniowej i po prostu się nie opłaca. Sytuacja zmieni się wraz z pojawieniem się komputerów kwantowych, ale to może być problem odległej przyszłości.

Po drugie, z systemu znika pośrednik: urzędnik czy instytucja finansowa. Wcześniej to on sprawiał, że obie strony transakcji podchodziły do niej z ufnością. Wiązało się to jednak z biurokracją, wyższymi kosztami, stratą czasu. Teraz bezpieczeństwo zapewniają sobie sami użytkownicy. W dłuższej perspektywie czasu i przy założeniu, że rozwiązanie będzie się rozrastać, może to dać poważne oszczędności. Jednocześnie mocno wpłynie na niektóre sektory gospodarki.

Decentralizacja sprawia, że system jest odporny na awarie czy ataki hakerskie. Wśród zalet można też wspomnieć o przejrzystości czy powszechnym dostępie. Niektórzy wskażą na anonimowość oraz brak kontroli, ale owe „plusy” wywołują spore kontrowersje i nie muszą być nieodłączną częścią blockchainów.

Blockchain w finansach


Photo by Chris Liverani / Unsplash

Obecnie najbardziej rozpowszechnionym zastosowaniem tego rozwiązania są kryptowaluty. Jedną z nich, najstarszą i jednocześnie najbardziej znaną jest bitcoin. Bardzo głośno zrobiło się o nim kilka kwartałów temu, gdy kurs jednego bitcoina sięgnął poziomu kilkunastu tysięcy dolarów.

Doniesienia o bitcoinowych milionerach czy nawet miliarderach przyciągały kolejnych inwestorów, a to dodatkowo nakręcało kurs. Kapitalizacja w szczytowym momencie wynosiła setki miliardów dolarów, co cieszyło wczesnych inwestorów, ale stwarzało też zagrożenie dla ludzi kupujących w szczycie. Zaczęto przypominać czasy bańki dotcomoej, która na przełomie stuleci doprowadziła do poważnych perturbacji na światowych rynkach.

Obok bitcoina do popularnych kryptowalut należą dash, monero, litecoin czy ethereum. Nad własną kryptowalutą pracuje Wenezuela, która z jej pomocą chce przezwyciężyć kryzys gospodarczy i ominąć międzynarodowe sankcje. Od jakiegoś czasu mówi się o pracach, jakie na tym polu prowadzi Facebook i jeśli nie zamierza on wprowadzić własnej kryptowaluty, to przynajmniej eksperymentuje z blockchainem. Warto w tym miejscu wspomnieć, że czasem na tym rynku dochodzi do absurdów: kilka miesięcy temu wartość ponad dwóch miliardów dolarów osiągnął dogecoin – kryptowaluta stworzona w ramach żartu w oparciu o popularny mem (pieseł).

To właśnie w sektorze finansów najprężniej rozwija się dzisiaj idea blockchain. Pracują nad nią zarówno niewielkie startupy, jak i światowi potentaci, wśród których wymienić można korporacje technologiczne i finansowe oraz ważne instytucje. Przykładem Visa, Mastercard, Intel, PayPal, IBM, Bank of America, Deutsche Bank czy Londyńska Giełda Papierów Wartościowych i nowojorska giełda NASDAQ. A to zaledwie czubek góry lodowej. W wyniku tego zainteresowania i prowadzonych prac, od kilku lat mówi się już o branży fintech (połączenie finansów i technologii).

Podmioty od dawna działające na rynku szybko zdały sobie sprawę z tego, jaki potencjał drzemie w blockchainie, ale też jakie zagrożenie stanowi dla tych, którzy nie będą przygotowani na jego ekspansję. Wszak system zakłada eliminowanie pośredników…

Co prócz fintechu?

Łańcuchy bloków mogą znaleźć zastosowanie m.in. w przemyśle, na co dowodem jest współpraca firm Microsoft, PGNiG oraz polskiej firmy Billon. Wykorzystanie blockchcaina w tym przypadku pozwoli stworzyć platformę do obsługi klienta indywidualnego czy handlu gazem. Cele nadrzędne to obniżenie kosztów oraz zwiększenie bezpieczeństwa przechowywania danych.

Blockchain wykorzystuje też duńska firma transportowa Maersk, która z pomocą systemu zarządza procesami logistycznymi na globalną skalę. Skorzystać mogą z niego przedsiębiorstwa z branży wydobywczej, energetycznej czy maszynowej. Łańcuch gwarantuje oryginalność wyrobów, bezpieczeństwo cybernetyczne automatyki przemysłowej czy weryfikację płatności.

Na finansach i przemyśle sprawa się oczywiście nie kończy. Korzyści z zastosowania tych rozwiązań chce osiągnąć np. branża medyczna, która może to wykorzystać chociażby do przechowywania wrażliwych danych czy usprawnienia procesu leczenia osób przewlekle chorych. Do zmian szykują się sektory ubezpieczeniowy, bardzo szeroko pojęty handel, ale też administracja państwowa. Łatwo wyobrazić sobie, że blockchain w tym przypadku zrywa z anonimowością i pomaga stworzyć cyfrowe tożsamości wszystkich obywateli, eliminuje fałszywe dokumenty, wspiera kontrole skarbówki czy innych urzędów. Podatki odprowadzane w chwili dokonania transakcji? W teorii to jest możliwe, więc państwo może być bardzo zainteresowane wdrażaniem takich systemów.

Blockchain to także problemy


Photo by Jilbert Ebrahimi / Unsplash

Wspomniane na początku KNF i NBP ostrzegają przed kryptowalutami. Należy podkreślić: przed kryptowalutami, a nie przed samym blockchainem. Instytucje zaznaczają, że inwestowanie w cyfrowe waluty wiąże się z ryzykiem, ponieważ nie wiadomo, kto stoi za danym środkiem płatniczym, kursy są bardzo niestabilne, a środki mogą zostać skradzione. W ramach dowodu warto przypomnieć przypadek Mt.Gox, czyli kryptogiełdy bitcoin. Upadła ona na początku roku 2014, czego skutkiem była m.in. kilkuletnia stagnacja na rynku kryptowalut. Ciągnąca się od kilku lat afera będąca efektem wielkiego oszustwa pokazała, że sam blockchain może i jest bezpieczny, ale zbudowany wokół niego system już niekoniecznie. Dobra lekcja dla innych. Niestety, odbyła się kosztem inwestorów.

Inny problem z nowym trendem polega na „podpinaniu się” pod niego kolejnych firm, często tylko po to, by narobić wokół siebie szumu. Kodak postanowił przypomnieć o sobie wprowadzając na rynek koparkę do bitcoina, natomiast inwestująca w spółki technologiczne brytyjska firma On-line Plc postanowiła zmienić nazwę na On-line Blockchain Plc, co spowodowało natychmiastowy wzrost kursu jej akcji o blisko 400%! Tym śladem zamierzają iść kolejne przedsiębiorstwa. Jak na dłoni widać, że część firm zamierza wykorzystać nowy trend żerując na ludzkiej niewiedzy.

Na rozwój segmentu kryptowalut narzekają m.in. gracze, ponieważ doprowadziło to do wzrostu cen komponentów (karty graficzne wykorzystywane są do kopania bitcoinów). Podkreśla się także, iż wytwarzanie bitcoina jest bardzo energochłonne – potrzeby energetyczne z tym związane są większe, niż np. zużycie energii elektrycznej w Irlandii. Trudno to uznać za eksperyment, który oddziałuje na rzeczywistość wyłącznie w sposób pozytywny.

Nie wszystko złoto, co się świeci

Czy blockchain okaże się rozwiązaniem, które wprowadzi wielkie zmiany, the next big thing, jak mawia się o przełomowych pomysłach? Na razie trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Potencjał systemu jest naprawdę duży, nie sprowadza się jedynie do kryptowalut. Na zmianach musi jednak zależeć wielu stronom: przedstawicielom biznesu (także tym dużym), władzom, bankom centralnym, ale też zwykłym obywatelom/klientom/inwestorom. Zniknąć może problem oszustw, lecz uaktywni się kłopot związany ze standaryzacją. Początkowa anonimowość zamieni się w permanentną inwigilację, a nasze życie w jeszcze większym stopniu będzie uzależnione od cyfrowego świata.

Chciałbyś dowiedzieć się więcej? Rozwiń swoją karierę, sprawdź nasze kursy , lub odwiedź naszą stronę : www.zmienkariere.pl